Koszmaru przy Zjeździe ciąg dalszy…

Jak przy ulicy Wiązów, a nie przy łomżyńskim Zjeździe, mogli się w sobotę poczuć kibice ŁKS, którzy przyszli obejrzeć mecz miejscowych w ramach 12 kolejki trzecioligowej rywalizacji.
Takiego koszmaru z pewnością nikt nie oczekiwał, choć po ostatnich spotkaniach gospodarzy na własnym obiekcie można było mieć pewne obawy co do rezultatu potyczki z warszawskim Ursusem. Gra obu zespołów przez 90 minut nie była porywająca, a wszystko, o czym można by pamiętać, wydarzyło się w ostatnich kilku minutach. W 88 minucie po brutalnym faulu na Marcinie Świderskim sędzia dyktuje rzut karny dla łomżan. Pewnie wykorzystuje go Rafał Maćkowski. Wydaje się, że meczu nie da się nie wygrać. Rozumowanie błędne. W doliczonym czasie Ursus wyrównuje z rzutu karnego, a chwilę potem po błędzie defensywy biało czerwonych wychodzi na prowadzenie, którego nie oddaje przez ostatnie kilkadziesiąt sekund, jakie pozostały do zakończenie konfrontacji. Trzeci z rzędu mecz przed swoją publicznością, w którym łomżanie tracą prowadzenie w samej końcówce. Porażka spowodowała spadek ŁKS na ósme miejsce w tabeli, a Ursusowi pozwoliła wyjść ze strefy spadkowej. W 13 kolejce zmagań podopieczni Mateusza Miłoszewskiego zagrają na wyjeździe. W Wołominie ich rywalem będzie przedostatni w tabeli Huragan. Do potyczki dojdzie w najbliższą sobotę (22.10).

Be the first to comment on "Koszmaru przy Zjeździe ciąg dalszy…"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*